Link z zagranicznego portalu może pomóc w pozycjonowaniu strony w Polsce. I to wcale nie…

Czy atrybut rel noopener może osłabić link? Fakty, mity i znaczenie dla SEO
W świecie SEO każdy szczegół potrafi urosnąć do rangi problemu. Jeden atrybut w kodzie linku, jedna dodatkowa wartość w rel, jedna automatyczna funkcja systemu CMS — i od razu pojawia się pytanie: czy to przypadkiem nie osłabia linku? Właśnie dlatego temat czy atrybut rel noopener może osłabić link regularnie wraca w rozmowach osób zajmujących się pozycjonowaniem, contentem i techniczną optymalizacją stron.
Odpowiedź jest dość prosta, ale wymaga rozróżnienia kilku pojęć. Rel noopener nie jest tym samym co nofollow. Nie służy do sterowania przepływem mocy SEO. Nie mówi wyszukiwarce, aby zignorowała link. Jego główna rola jest techniczna i bezpieczeństwa: ogranicza dostęp nowo otwartej strony do strony źródłowej, gdy link otwierany jest w nowej karcie lub oknie. MDN opisuje, że noopener zapobiega manipulowaniu dokumentem źródłowym przez właściwość window.opener, a jednocześnie — w przeciwieństwie do noreferrer — nadal pozwala przekazywać nagłówek Referer, o ile nie zastosowano także noreferrer.
Czym właściwie jest rel noopener i po co się go stosuje?
Rel noopener to wartość atrybutu rel, którą dodaje się najczęściej do linków otwieranych w nowej karcie, czyli takich z target="_blank". W praktyce kod może wyglądać tak:
<a href="https://example.com" target="_blank" rel="noopener">Link</a>
Jego zadanie nie polega na zmianie wartości SEO linku. Chodzi o bezpieczeństwo. Gdy użytkownik klika odnośnik otwierany w nowej karcie, docelowa strona może w określonych warunkach uzyskać dostęp do strony, z której użytkownik przyszedł, przez mechanizm window.opener. To może zostać wykorzystane w atakach typu reverse tabnabbing, czyli sytuacji, w której nowo otwarta strona próbuje podmienić pierwotną kartę na fałszywą stronę logowania lub inną witrynę phishingową. OWASP opisuje reverse tabnabbing jako atak, w którym strona otwarta z linku może przepisać stronę źródłową, na przykład zastępując ją stroną wyłudzającą dane.
Dlatego rel noopener jest dziś traktowany przede wszystkim jako rozsądna praktyka bezpieczeństwa. Szczególnie przy linkach wychodzących do stron, których właściciel, treść albo przyszłe zmiany nie są w pełni kontrolowane.
Warto zapamiętać kilka podstawowych faktów:
- rel noopener dotyczy bezpieczeństwa otwierania linków w nowej karcie,
- nie jest atrybutem służącym do blokowania indeksowania,
- nie jest odpowiednikiem
nofollow, - nie ukrywa automatycznie źródła ruchu przed stroną docelową,
- nie powinien być traktowany jako sygnał obniżający wartość linku.
Innymi słowy: jeśli widzisz przy linku rel noopener, nie oznacza to jeszcze, że link jest „słabszy”.
Czy rel noopener osłabia link w oczach Google?
Najważniejsza odpowiedź brzmi: sam atrybut rel noopener nie powinien osłabiać linku pod kątem SEO. Nie jest to atrybut używany przez Google do kwalifikowania relacji reklamowej, sponsorowanej, użytkownika czy zaufania do linku. Google w swoich wytycznych dotyczących oznaczania linków wychodzących opisuje przede wszystkim takie wartości atrybutu rel, jak nofollow, sponsored i ugc; to one służą do informowania wyszukiwarki o charakterze danego odnośnika.
To oznacza, że pytanie czy atrybut rel noopener może osłabić link często wynika z pomylenia kilku różnych funkcji. SEO-wą wagę linku mogą zmieniać lub sygnalizować inne atrybuty, zwłaszcza:
rel="nofollow"— sugeruje wyszukiwarkom, że nie chcesz przekazywać standardowego sygnału rankingowego przez dany link,rel="sponsored"— wskazuje link reklamowy, płatny lub sponsorowany,rel="ugc"— oznacza link dodany przez użytkowników, na przykład w komentarzach lub na forum.
Rel noopener nie należy do tej grupy. Jest zabezpieczeniem przeglądarkowym, nie etykietą SEO. Jeżeli więc link ma tylko rel="noopener", bez nofollow, sponsored czy ugc, nie ma podstaw, by uznać go za link automatycznie osłabiony.
Ważne jest jednak jedno zastrzeżenie. W praktyce wiele systemów, wtyczek i edytorów treści dodaje nie samo noopener, ale pakiet noopener noreferrer albo nawet noopener nofollow. I tu zaczyna się różnica. Problemem nie jest wtedy rel noopener, lecz dodatkowy atrybut, który faktycznie zmienia zachowanie linku z punktu widzenia analityki lub SEO.
Noopener, noreferrer i nofollow — różnice, które mają znaczenie
W codziennej pracy łatwo wrzucić wszystkie atrybuty rel do jednego worka. To błąd. Noopener, noreferrer i nofollow pełnią różne funkcje, choć często występują obok siebie w tym samym linku.
Rel noopener zabezpiecza stronę źródłową przed dostępem przez window.opener. Jest więc narzędziem bezpieczeństwa.
Rel noreferrer idzie krok dalej. Oprócz efektu podobnego do noopener, blokuje przekazywanie informacji o stronie odsyłającej w nagłówku Referer. MDN wskazuje, że noopener nadal pozwala przekazywać nagłówek Referer, chyba że użyto również noreferrer. Z perspektywy SEO nie oznacza to automatycznie „braku mocy linku”, ale może mieć znaczenie analityczne, bo strona docelowa nie zobaczy standardowej informacji o źródle wejścia.
Rel nofollow to zupełnie inna kategoria. Ten atrybut został stworzony po to, aby oznaczać linki, przy których właściciel strony nie chce przekazywać typowego sygnału rankingowego albo nie chce ręczyć za linkowaną stronę. Google w dokumentacji dotyczącej kwalifikowania linków wychodzących wskazuje nofollow, sponsored i ugc jako atrybuty służące do określania relacji z linkowaną stroną.
Różnicę można ująć prosto:
- noopener — bezpieczeństwo,
noreferrer— prywatność i brak przekazania referrera,nofollow— sygnał SEO dotyczący zaufania lub przekazywania wartości,sponsored— link płatny, reklamowy lub sponsorowany,ugc— treść tworzona przez użytkowników.
Dlatego sama obecność rel noopener nie powinna budzić paniki w audycie linków. Znacznie ważniejsze jest sprawdzenie, czy obok niego nie pojawił się nofollow, sponsored albo ugc. To one mogą wpływać na interpretację linku przez wyszukiwarki.
Kiedy stosować rel noopener, a kiedy uważać na inne atrybuty?
Rel noopener warto stosować przy linkach otwieranych w nowej karcie, szczególnie gdy prowadzą do zewnętrznych serwisów. To rozsądna, techniczna praktyka, która poprawia bezpieczeństwo użytkownika i strony źródłowej. Nie ma sensu usuwać tego atrybutu tylko dlatego, że ktoś obawia się utraty „mocy SEO”.
Ostrożność jest potrzebna gdzie indziej. Warto regularnie sprawdzać, jakie atrybuty dodaje CMS, motyw, page builder albo wtyczka SEO. Czasem link, który miał być zwykłym linkiem wychodzącym, otrzymuje automatycznie nofollow. Czasem link afiliacyjny nie ma sponsored, choć powinien. Czasem wszystkie linki zewnętrzne są hurtowo oznaczane jako noreferrer, co może utrudniać analizę ruchu po stronie odbiorcy.
Dobra praktyka wygląda następująco:
- przy zwykłych linkach redakcyjnych można stosować rel noopener, jeśli link otwiera się w nowej karcie,
- przy linkach płatnych, reklamowych i afiliacyjnych należy stosować
sponsored, - przy linkach z komentarzy, forów i profili użytkowników warto stosować
ugc, - przy linkach, za które nie chcesz ręczyć, można zastosować
nofollow, - nie należy mylić zabezpieczenia technicznego z sygnałem SEO.
Podsumowując: czy atrybut rel noopener może osłabić link? Sam w sobie — nie. Nie jest to atrybut odcinający przepływ wartości SEO, nie działa jak nofollow i nie oznacza linku jako sponsorowanego. Może natomiast występować obok innych wartości rel, które już mają znaczenie dla SEO. Dlatego w audycie nie wystarczy zobaczyć słowo noopener. Trzeba przeczytać cały atrybut rel, bo dopiero pełna kombinacja wartości pokazuje, jak naprawdę zachowuje się dany link.
Comments (0)